Książki

Dyskusje na temat strefowej braci.

Re: Książki

Postprzez eRZet » 24 cze 2011, o 22:06

Sowa nie jeździ, bo siedzi w swojej beczce.

Tfu tfu, szufladzie miało być, przysięgam, że szufladzie! Palce mi się źle ułożyły, a potem nie mogłem zmienić (naprawdę nie wiem czemu). Klnę się na wszystkie świętości, że chodziło o szufladę!

To ja z zupełnie innej... hmmmm... takiej drewnianej, okrągłej... ale mi się dostanie...

No bo jestem zmuszony czytać różne rzeczy nie do końca zgodne z moim powołaniem (o czym napiszę później, bo sukcesów odnoszę tak niewiele, że każdy z nich jest wydarzeniem na skalę światową), ale znalazłem coś genialnego.
Wśród konkwistadorów i odkrywców Ameryki Południowej (...) był niejaki Cabeza de Vaca. Gościu nie był typowym „pizzarowcem”, miał raczej pokojową naturę. Jego statek wpadł na skały, jedynie kilkoro ludzi się uratowało, pomogli im Indianie. Po kilku latach spędzonych wśród plemion południowoamerykańskich nasz bohater spotyka tzw. „łowców niewolników”, a więc Hiszpanów, którzy z takich a nie innych powodów zapuszczali się w głąb lądu. Oto wypowiedź Indian przytoczona przez naszego narratora:

„[Indianie] powiedzieli, że chrześcijanie kłamią. Albowiem my nadeszliśmy od strony wschodu słońca, a tamci od strony, gdzie słońce zachodzi. My leczyliśmy chorych, a tamci zabijali zdrowych. My chodziliśmy nadzy, a tamci chodzili w pięknych szatach, jeżdżąc konno, z bronią u boku. A także że my nie prosiliśmy o nic i rozdawaliśmy wszystko, co dostaliśmy, podczas gdy tamci najwyraźniej nie mieli żadnego innego celu, jak tylko ukraść wszystko, co mogli i nigdy niczego nikomu nie dać. Takiej odpowiedzi Indianie udzielili chrześcijanom" [pisownia oryginalna, cytat za: Michael Wood, Konkwistadorzy, eRZet nie zanotował strony, a nie ma książki w domu :( ].

Tyle w kwestii moich poszukiwań dotyczących człowieczeństwa w literaturze trudno dostępnej (oryginału będę szukał). Mam więcej cytatów dotyczących szeroko pojętych praw człowieka (a także zwierząt, jeśli ktoś byłby zainteresowany).
"Reality is sometimes stranger than fiction
Whatever happens in my dreams
I know it can't be worse than this
So I prefer to sleep"
eRZet
menedżer ds. marketingu
menedżer ds. marketingu
 
Posty: 319
Dołączył(a): 9 paź 2010, o 21:13

Postprzez » 24 cze 2011, o 22:06

 

Re: Książki

Postprzez Jankiel » 25 cze 2011, o 09:11

Sowa napisał(a):Żeby tak żużel przedkładać nad Stachurę, ojoj... Ja go uwielbiam, ale tak właśnie konkretnie jego (poezja, proza, te kilka piosenek, które sam zaśpiewał), poezji śpiewanej raczej nie słucham, na festiwale nie jeżdżę.

No, właśnie, na festiwale nie jeździsz, a mi wyrzucasz, że na Stachuriadę nie jadę. No, ja wiem, hańba nam.
@eRZet: nie do końca czaję? Piszesz, że ów de Vaca miał pokojową naturę.. w takim razie dlaczego został konkwistadorem?
Athair ar Neamh, Dia linn
Athair ar Neamh, Dia liom
m'anam, mo chroí, mo ghlóir,
moladh duit, a Dhia.
Avatar użytkownika
Jankiel
Przodownik Strefy
Przodownik Strefy
 
Posty: 69
Dołączył(a): 5 mar 2011, o 22:16
Lokalizacja: Bromberg/Danzig

Re: Książki

Postprzez Exbitz » 25 cze 2011, o 10:22

eRZet napisał(a):„[Indianie] powiedzieli, że chrześcijanie kłamią. Albowiem my nadeszliśmy od strony wschodu słońca, a tamci od strony, gdzie słońce zachodzi. My leczyliśmy chorych, a tamci zabijali zdrowych. My chodziliśmy nadzy, a tamci chodzili w pięknych szatach, jeżdżąc konno, z bronią u boku. A także że my nie prosiliśmy o nic i rozdawaliśmy wszystko, co dostaliśmy, podczas gdy tamci najwyraźniej nie mieli żadnego innego celu, jak tylko ukraść wszystko, co mogli i nigdy niczego nikomu nie dać. Takiej odpowiedzi Indianie udzielili chrześcijanom" [pisownia oryginalna, cytat za: Michael Wood, Konkwistadorzy, eRZet nie zanotował strony, a nie ma książki w domu :( ].


Taka jest prawda, i to prawda, która ma swoje aktualne aspekty do dziś. My, wspaniali chrześcijanie, jedyni i pełni cnót nie pragniemy dobra dla bliźniego. Pragniemy jedynie własnego zysku, choć może nie jesteśmy pod tym względem tak ortodoksyjni jak dawniej. Kościół, zamiast wyruszać na krucjaty czy inne wojny z Husytami (notabene: polecam przeczytanie Trylogii Husyckiej Sapkowskiego, całkiem nieźle opowiada o tamtych realiach. Bo w szkole chyba niewiele jest mowy o tym?), stał się instytucją obracającą pieniędzmi wiernych. Właściwie to wątpliwe wydaje mi się, aby kapłani uczyli się w seminarium i przestępowali do sakramentu kapłaństwa z jakiegoś szczególnego powołania... a wy co o tym myślicie ?
Avatar użytkownika
Exbitz
Administrator/Yylläpitäjä
Administrator/Yylläpitäjä
 
Posty: 288
Dołączył(a): 9 paź 2010, o 20:22
Lokalizacja: Helldorado

Re: Książki

Postprzez eRZet » 25 cze 2011, o 13:59

Ja się w ogóle nie zgadzam ;)

Po pierwsze, w kwestii cytatu: sam jego autor był chrześcijaninem, więc tu chodziło raczej o postępowanie człowieka, a nie wyznawcy religii. Chrześcijanami w Nowym Świecie nazywano zresztą wszystkich przybyszy. Poza tym, księża i zakonnicy odegrali raczej pozytywną rolę w Ameryce Łacińskiej - mowa tu o praktycznej działalności, a nie o teoretycznym poparciu, jakie zostało udzielone konkwistadorom. Tu oczywiście Kościół ponosi dużą część odpowiedzialności, ale musielibyśmy cofnąć się do IV wieku i przyjrzeć się procesowi, który doprowadził do tego, że Kościół stał się filarem państwa (i w pewnym stopniu vice versa).

Po drugie, myślę że są "szczególne powołania", sam znam kilku księży i zakonników, którzy na to naprawdę się nadają.

Po trzecie, za dużo tu uogólnień. Wszyscy pragniemy zysku, spora część duchowieństwa (ze szlachetnymi wyjątkami) także.

Podsumowując: chrześcijanie to sk***ysyny, bo większość ludzi to po prostu sk***ysyny :D

Zgadzam się natomiast z tym, że w szkole nie mówi się o takich rzeczach. I potem jest taka sytuacja, że jeśli ktoś chce opisać, ile to Kościół popełnił zła to odnosi się do hiszpańskiej inkwizycji :lol: która akurat podlegała władcy kastylijskiemu, a nie Watykanowi. Inna sprawa, że to kwestia kontrowersyjna, bo niewielu historyków ma dostęp do archiwów watykańskich, więc po prostu przepisują jedni od drugich i jest naprawdę niewiele poważnych pozycji na temat zbrodni popełnionych w imieniu Boga.

Jankiel,
On był raczej odkrywcą, nie prowadził podboju w takim sensie jak Cortes czy Pizarro. Z drugiej strony, wpłynęło na jego charakter również to, że Indianie okazali mu bezinteresowną pomoc. Mieszkał on przez kilka lat wśród nich, poznał ich zwyczaje, a oni uznali go za uzdrowiciela. Większość Europejczyków w tamtym czasie traktowała Indian jako tymczasowych sojuszników albo wrogów, a już powoli zaczynało się wykorzystywanie ich jako taniej siły niewolniczej. Cabeza de Vaca był inny, zresztą nie można wszystkich traktować jako bezwzględnych zdobywców.
"Reality is sometimes stranger than fiction
Whatever happens in my dreams
I know it can't be worse than this
So I prefer to sleep"
eRZet
menedżer ds. marketingu
menedżer ds. marketingu
 
Posty: 319
Dołączył(a): 9 paź 2010, o 21:13

Re: Książki

Postprzez Renia » 30 cze 2011, o 19:47

Przyłączam się do klubu miłośników Stachury, polecam powieść "Cała jaskrawość".

Ostatnio przeczytałam również książki Stefana Dardy - "Czarny Wygon", część I - "Słoneczna Dolina", część II - "Starzyzna", a to wszystko dzięki redaktorowi Ossowskiemu, który wciągnął mnie na listę zainteresowanych i udostępnił mi tzw. przechodnie książki. Ktoś z Was dopisał się do tej listy?

I jak na rasową wiedźmę przystało, przeczytałam książkę Terry'ego Pratchett'a. :D A teraz wracam do ambitniejszych dzieł - czas na poezję Stachury. :)
Avatar użytkownika
Renia
Przodownik Strefy
Przodownik Strefy
 
Posty: 44
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 20:21

Re: Książki

Postprzez Jankiel » 7 lip 2011, o 17:50

Ja jakiś czas temu zacząłem czytać "Całą jaskrawość", ale utknąłem. :)
Teraz wracam do mistrza Tolkiena, pod ostrzał idzie "Władca pierścieni", potem zamierzam jeszcze przeczytać "Silmarillion", bo nie przeczytałem do końca.
Myślę jeszcze o Jacku Londonie :roll:
@Renia: co za lista? O co kaman i czemu ja nic o tym nie wiem? (tzn, ja wiem, czemu nie wiem - nie słucham Ossobliwości).
Athair ar Neamh, Dia linn
Athair ar Neamh, Dia liom
m'anam, mo chroí, mo ghlóir,
moladh duit, a Dhia.
Avatar użytkownika
Jankiel
Przodownik Strefy
Przodownik Strefy
 
Posty: 69
Dołączył(a): 5 mar 2011, o 22:16
Lokalizacja: Bromberg/Danzig

Re: Książki

Postprzez Sowa » 26 lip 2011, o 13:46

Mam wakacje, co oznacza, że nareszcie NIE MUSZĘ CZYTAĆ. Wiem, że to trochę smutne, ale sterty lektur obowiązkowych w ciągu roku robią swoje i skutecznie zabijają chęć sięgnięcia po książkę. Pomimo to kilka rzeczy na wakacje już mam przygotowane. Zaczynam od Wiedźmina - sama nie wiem, jak to się stało, że do tej pory w ogóle Sapkowskiego nie czytałam - który jest zacny, przyznaję. Jako że jestem poukładaną dziewczynką, zaczynam od początku, czyli od opowiadań, czyli od Ostatniego życzenia.
Jakby komuś było mało Sowy, to więcej jej zaczyna być tu: http://sowa90.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Sowa
Moderator
Moderator
 
Posty: 201
Dołączył(a): 30 paź 2010, o 20:18
Lokalizacja: Kraków

Re: Książki

Postprzez Exbitz » 26 lip 2011, o 20:28

Ach, Wiedźmin...
Jak ja Ci zazdroszczę bycia przed wszystkimi zaskoczeniami i fabularnymi nuansami tego uniwersum... Ostatnie Życzenie, jak twierdzą fani wiedźmińskiej sagi, to najlepsza część, mimo iż do samej sagi się nie zalicza. Jest tam wszystko, czego trzeba - od zwyrodnialców, którzy okazują się potem dobrymi ludźmi, po w gruncie rzeczy dobrych "diabołów". No, może tylko Ciri brakuje :D
Avatar użytkownika
Exbitz
Administrator/Yylläpitäjä
Administrator/Yylläpitäjä
 
Posty: 288
Dołączył(a): 9 paź 2010, o 20:22
Lokalizacja: Helldorado

Re: Książki

Postprzez eRZet » 26 lip 2011, o 20:35

Renia napisał(a):I jak na rasową wiedźmę przystało, przeczytałam książkę Terry'ego Pratchett'a. :D A teraz wracam do ambitniejszych dzieł - czas na poezję Stachury. :)

Moja Droga Wiedźmo, chyba nie chcesz powiedzieć, że Pratchett jest mało ambitny? :x

A ja idę ostatnio trzema ścieżkami. Pierwsza to wampiry, ale o tym już pisałem.
Druga to Kołakowski, który jest absolutnie genialny. Niektóre jego książki są oczywiście ciężkie, ale na początek polecam "13 bajek z Królestwa Lailonii dla dużych i małych.". Książka jest króciutka, a daje naprawdę dużo radości. Zakładam, że autor nie niczego nie ćpał - szacun za wymyślenie tak pokręconych i surrealistycznych opowiadań oraz za "Wielki Głód" zatrzymany przez cenzurę, a ciągle aktualny.
Trzecia ścieżka to Ameryka Łacińska. Jako że na poważne dzieła przyjdzie czas od października :wink: to na razie czytam sobie takie lightowe rzeczy. Polecam 3tomowe dzieło pod tytułem "Inkowie" (Cień Pumy, Złoto Cuzco i Światło Machu Picchu), napisane przez 3 Francuzów. Książka jest o wielkim uczuciu między Hiszpańskim konwkistadorem i Inkaską kapłanką - i całe szczęście, że tego nie wiedziałem, bo pachnie to jakimś tandetnym romansem (nawet jeśli rozgrywającym się w ciekawych czasach). Na szczęście wątek miłosny okraszony jest krwią, terrorem i walką. Zachowano jednak proporcje między akcją oraz mistycyzmem. Z jednej strony mamy więc bezwzględnego Pizarra i jego towarzyszy, a z drugiej ostatnich inkaskich władców. Połowa pierwszego tomu jest nudna, ale potem już jest lepiej. Warto też zaznaczyć, że - pomimo raczej literackiego niż naukowego podejścia do zderzenia dwóch różnych światów i kultur - dochowano wierności faktom historycznym. Książka do polecenia przede wszystkim za dużą ilość "hańb" w różnych odmianach i formach.
"Reality is sometimes stranger than fiction
Whatever happens in my dreams
I know it can't be worse than this
So I prefer to sleep"
eRZet
menedżer ds. marketingu
menedżer ds. marketingu
 
Posty: 319
Dołączył(a): 9 paź 2010, o 21:13

Re: Książki

Postprzez Exbitz » 27 lip 2011, o 10:46

Nie wiem, czy mówi wam coś Valerio Evagelisti i jego cykl o inkwizytorze Eymerichu, ale dodam, że jest to książka, jaką ostatnio przeczytałem. Okładka głosi, iż jest to "mieszanka mitów, żydowskiej magii i fantasy", jednak ja tam widzę przede wszystkim fantasy i różne religijne niuanse (jak wspomniana kabała). Główny bohater staje się pośrednikiem między dwoma braćmi-królami, którzy toczą ze sobą bój o Kastylię. Jednak zamek jednego z nich jest przeklęty i, jak się potem okazuje...żywy. Do czego to prowadzi? Sami się przekonacie, jak sięgniecie po tę książkę 8-) Polecam, bardzo dobrze mi się ją czytało. Jako dodatkowy smaczek można dodać też, że postać Nicolasa Eymericha istniała naprawdę w XIV wieku, co autor na końcu, w swoistym prequelu udowadnia.
Wczoraj zaś zacząłem czytać "Wielki Marsz" Kinga i, mimo iż jestem dopiero na dwudziestej stronie, czuję, że to będzie jedna z lepszych przeczytanych przeze mnie książek Kinga (na razie na szczycie bezapelacyjnie stawiam "Bastion").
Avatar użytkownika
Exbitz
Administrator/Yylläpitäjä
Administrator/Yylläpitäjä
 
Posty: 288
Dołączył(a): 9 paź 2010, o 20:22
Lokalizacja: Helldorado

Postprzez » 27 lip 2011, o 10:46

 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Słuchacze

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron